|
|
|
|
Domek letniskowy Rzucewo od plazy 1400m
Domek letniskowy Rzucewo Boczala Posiadamy noclegi 6 osobowy.
Cena 70 os. Obiekt: salon piekności, disco, wygodne łóżko, dostep do internetu, aneks kuchenny, bufet, od wody 300m. Domek letniskowy Boczala - 364398152 Rzucewo ul.Nalewki 85 Tematyka:
| ||
|
|
||
|
Anna nie syszaa skrzypnicia drzwi. Mimo kilku godzin snu czua teraz wiksze znuenie ni z rana po le przespanej nocy. Obudzia si o wczesnym zmierzchu. Z pocztku, zaskoczona penym, porywistym szumem wiatru, ujrzawszy w gbi za oknem zarys pota i drzewo o czarnych, gncych si gaziach, nie moga zorientowa si, gdzie si znajduje. Nie zdya si jeszcze przyzwyczai do tej duej, obcej izby tak rnej od pokoju, ktry ostatnio zamieszkiwaa. Gdy o podobnej godzinie budzia si w Warszawie, widziaa przez zmtnia szyb aonie obwis rynn, dalej obdrapan cian pen jakich niepotrzebnych gzymsw i ozdb, wtych balkonikw i okien przybranych wiotkimi firankami, jeszcze wyej czarny, wilgotny, gsto poatany dach, smtne dymniki uwikane w pajczynowe nitki drutw radiowych, a nad tym wszystkim doskonale zharmonizowany z caoci, w bezruchu zastygy, jakby ze starej ilustracji wycity pat nieba. Gdy nadchodzi przedwczesny zmierzch brzydkich dni, a drobny deszczyk zacina z ukosa, wwczas dymniki szamotay si apatycznie, potem z rosncym mrokiem zapada ospay spokj, tylko wiatr uwiziony pomidzy murami bekota ptrzytumionym oddechem. Tak w cigu wielu miesicy zya si z tym obrazem, e nim zdya teraz podnie powieki, bya pewna, e taki wanie widok narzuci si jej oczom. Pomylaa, e bdzie musiaa zaraz ubra si i wyj na ulic. Zacza si nawet zastanawia, czy nie powinna zmieni dzielnicy. Moe jeszcze raz sprbowa rdmiecia? Moe... Westchna ciko. Gdyby mona byo schroni si przed tym wszystkim w sen dugi i twardy! Ale kiedy po chwili zdaa sobie spraw, e nie jest ju w Warszawie - nie odczua ulgi. Dochodzia pita. Za godzin - obliczya szybko - powinien przyj kierownik poczty. Znowu bdzie kl dogorywajc on... Usiada na ku, wsuna stopy w rozdeptane pantofle. W pokoju byo zimno, powietrze przesiknite wilgoci czynio chd oblizgym i lepkim. Drc narzucia szlafrok, pamitajcy jeszcze lepsze czasy, i podesza do toalety. Spojrzawszy w lustro wzdrygna si. Nie moga patrze na siebie bez wstrtu i przestrachu. Ostatnich kilka lat zmienio j zupenie. Czasami miaa wraenie, e kady dzie, kada noc posuwaj naprzd dzieo zniszczenia. Nieraz, budzc si z rana, zrywaa si popiesznie z ka i jeszcze oczy majc zaklejone od snu biega do lustra. Staro, nie, to nie o ni chodzio. Niedawno przekroczya wprawdzie czterdziestk, ale nie wygldaa na wicej lat. Zmienia si tylko wyraz jej twarzy. Zarys policzkw niegdy tak delikatny uleg trywialnemu znieksztaceniu, usta ukaday si w przykry, wyuzdany grymas, oczy straciy wilgotny, mikki poysk. Anna czua, e moe teraz pociga tylko natury chore i instynkty znieprawione. Ruchy, gos, spojrzenia, wszystko w niej obiecywao rozpust. Ile te razy w oczach zaczepionych mczyzn wyczytaa nietajony odruch niechci i pogardy. Ile brutalnych sw uderzyo j po twarzy. Brali j ci, ktrych twarze byy napitnowane tymi samymi znakami, co i ona. Pkay wobec niej wszelkie hamulce, opaday maski, rwaa si w strzpy ukadno, brudny kb ciemnych poda wycieka z obnaonych cia, jak ropa pynca z odkrytej rany, opltywa j swymi mackami, chon i ssa. Czasami przecie znajdowaa nieomal zadowolenie w tym cakowitym i ostatecznym upadku. Czeg moe od ycia da kobieta, od ktrej nikt prcz krtkiej, ndznie opaconej chwili rozkoszy niczego nie da? Nic si ju sta nie moe. Zanurzy si wic w t otcha, dosign samego dna... Z pewnoci t wanie zgod na wszystko wyczyta w jej oczach Litowka, gdy bawic przed tygodniem w Warszawie spotka Ann na ulicy. Zdziwia si, e j pozna. Nie widzieli si bowiem od dziesiciu przynajmniej lat. Stare dzieje ich czyy. Anna ya wwczas z Morawcem, stawiajcym pierwsze dopiero kroki na terenie stolicy. Roman by modszy od niej, mia dwadziecia kilka lat, podoba si jej. Pociga zuchwaoci, mocnym ciaem, energi i tym nieuchwytnym byskiem w oczach, ktry raz wydawa si cierpieniem, a kiedy indziej okruciestwem. Niewiele wiedziaa o jego przeszoci, prawdopodobnie burzliwej. Nie zwierza si. Bdc szczerym, umia jednoczenie by skrytym. Czym obecnie zajmowa si - to oczywicie wiedziaa. Ale to jej nie przeszkadzao. Wierzya, e nie potknie si. Pienidzy mia zawsze pod dostatkiem. Miaa wic spokj, nie potrzebowaa chodzi po ulicy. W tym wanie czasie zacz organizowa pierwsz swoj band. Pewnego dnia przyprowadzi nowego kompana. By to Litowka. Przez kilka miesicy chodzili na roboty razem i z kilku jeszcze innymi. Wkrtce jednak skoczyo si to wszystko. Po jakiej grubszej, krwawo zakoczonej historii, banda Morawca rozpada si. Paru chopcw wpado, dostali po kilkanacie lat cikiego wizienia. O Romanie such przepad, znikn rwnie Litowka. Spotkaa go teraz dopiero. Dowiedziaa si, e Morawca od lat ju nie widzia i w ogle od dawna, zaraz po tamtej awanturze, skoczy z podobnymi sprawami. Nie mia ochoty - wyzna - powdrowa na szubienic albo zgin w wizieniu. Nie kady ma szczcie Morawca. Zreszt i jego szczcie moe pewnego piknego dnia prysn jak upinka. Osiedli si wic na kresach wschodnich. Za pienidze, ktre mu przypady z podziau, wybudowa domek i urzdzi sklep z wyszynkiem. Zadowolony by ze spotkania. Zaproponowa kolacj. Wstpili razem do baru. Cigle opowiada o sobie. Ale Anna wiedziaa, e szybko zda sobie spraw z sytuacji, w jakiej si znajdowaa. Nie potrzebowa pyta. Bya ubrana le, z tandetn jaskrawoci, wygldaa niezdrowo; chciwie, cho staraa si panowa nad ruchami, rzucia si na gorce jedzenie. Gdy zaproponowa jej wyjazd do Sedelnik w wiadomym celu, zgodzia si bez wahania. Nie miaa nic do stracenia. W Warszawie czeka j tylko gd, a w niedalekiej przyszoci szpital lub ebranina pod kocioem. Ludzie? Uwaaa, e wszdzie s ci sami, jednakowo li. Wolaa wic o tym nie myle, cieszy si raczej, e znajdzie si na wsi. W pewnym momencie, gdy wyobrazia sobie pola i lasy, krajobraz od tylu lat nie widziany, odyy w niej bolesnym szarpniciem najdawniejsze, rzadko budzce si wspomnienia. Wychyn z mroku czasu dzie wycieczki za miasto: niebo pogodne, zapach jaminw, droga ocieniona rozoystymi kasztanami, ujadanie psw... Ale zanim pord tych migawkowych obrazw zdya zarysowa si miejca twarz Pawa Siechenia, Anna wstaa szybko i spytaa Litowk: zataczymy? W jego cikich ramionach, pod gorcym, wdk przepojonym oddechem, zniky oczy i usta, ktrych wolaa z odlegoci lat nie wywoywa. Zabawili w lokalu do pnego wieczora. Potem, po nocy, ktra daa Annie przedsmak tego, co j czeka w Sedelnikach, wyjechali. Wie powitaa j wichur i deszczem Da mu powanie rk do pocaowania I w skro ucaowawszy, uprzejmie pozdrowi; A cho przez wzgld na goci niewiele z nim mwi, Wida byo z ez, ktre wylotem kontusza Otar prdko, jak kocha pana Tadeusza. W lad gospodarza wszystko ze niwa i z boru, I z k, i z pastwisk razem wracao do dworu. Tu owiec trzoda beczc w ulic si toczy I wznosi chmur pyu; dalej z wolna kroczy Stado cielic tyrolskich z mosinymi dzwonki; Tam konie rce lec ze skoszonej ki; Wszystko biey ku studni, ktrej rami z drzewa Raz wraz skrzypi i napj w koryta rozlewa. Sdzia, cho utrudzony, chocia w gronie goci, Nie uchybi gospodarskiej, wanej powinnoci: Uda si sam ku studni; najlepiej z wieczora Gospodarz widzi, w jakim stanie jest obora; Dozoru tego nigdy sugom nie poruczy.Bo Sdzia wie, e oko paskie konia tuczy. Wojski z wonym Protazym ze wiecami w sieni Stali i rozprawiali, nieco pornieni, Bo w niebytno Wojskiego Wony po kryjomu Kaza stoy z wieczerz powynosi z domu I ustawi co prdzej w porodku zamczyska, Ktrego widne byy pod lasem zwaliska. Po c te przenosiny? Pan Wojski si krzywi I przeprasza Sdziego; Sdzia si zadziwi, Lecz stao si; ju pno i trudno zaradzi, Wola goci przeprosi i w pustki prowadzi. Po drodze Wony cigle Sdziemu tumaczy, Dlaczego urzdzenie paskie przeinaczy: We dworze adna izba nie ma obszernoci Dostatecznej dla tylu, tak szanownych goci; W zamku sie wielka, jeszcze dobrze zachowana, Sklepienie cae - wprawdzie pka jedna ciana, Okna bez szyb, lecz latem nic to nie zawadzi; Blisko piwnic wygodna sucej czeladzi. Tak mwic, na Sdziego mruga; wida z miny | ||