stewia ścianki działowe suknie ślubne Camping Dziwnów do plazy 1200m<br /><br />, Domek letniskowy Dziwnów do plazy 900m<br /><br />, Hotel Dziwnów od plaży 1km<br /><br />, Agroturystyka Dziwnów od plaży 1000m<br /><br />, Camping Dziwnów od plaży 3km<br /><br />, Domek letniskowy Dziwnów do plazy 800m<br /><br />, Camping Dziwnów do plaży 1100m<br /><br />

Strona główna

Camping Dziwnów do plazy 1200m

Camping Dziwnów Spólna Polecamy noclegi 2 os. Cena 55 os.Obiekt:salon odnowy biologicznej, sauna, łóżko łaczone 2 osobowe, łazienka, kuchenka gazowa, pełne wy

Domek letniskowy Dziwnów do plazy 900m

Domek letniskowy Dziwnów Trydulska Proponujemy noclegi 5 os. Cena 180 os.Obiekt:salon odnowy biologicznej, centrum spa, ekskluzywne łózka, parasol plazowy, paras

Hotel Dziwnów od plaży 1km

Hotel Dziwnów Garczyńska Oferujemy nocleg 4 os. Cena 60 os.Obiekt:bary, centrum odnowy biologicznej, wygodne łózko wodne, telewizor, kuchnia, wyzywienie we wła

Agroturystyka Dziwnów od plaży 1000m

Agroturystyka Dziwnów Jastrzębska Proponujemy noclegi 4 os. Cena 35 os.Obiekt:restauracje, basen, 2 łóżka 1 osobowe, barek, czajnik bezprzewodowy, obiady, do morza 900

Camping Dziwnów od plaży 3km

Camping Dziwnów Breńska Proponujemy wolne noclegi 2 osobowy. Cena 60 os.Obiekt:centrum turystyczne, restauracje, wygodne łózko wodne, radio, aneks kuchenny, bufet

Domek letniskowy Dziwnów do plazy 800m

Domek letniskowy Dziwnów Obrocka Oferujemy wolne noclegi 4 os. Cena 80 os.Obiekt:basen kryty, prywatna plaża, ekskluzywne łózka, taras, barek z alkocholem, śni

Camping Dziwnów do plaży 1100m

Camping Dziwnów Mirzejewska Oferujemy nocleg 3 osobowy. Cena 65 os.Obiekt:centrum masażu, grill, ekskluzywne łózka, leżak, barek, śniadania, od wody 1300m.Campi
8 9 10 11 12 | 13 |

Weszlam do pokoju numer 315. Za biurkiem siedzial niemlody juz mezczyzna w cywilnym ubraniu. „Dlaczego on jest po cywilnemu? - myslalam. - Czy to dobrze, czy zle, ze on jest po cywilnemu...” Serce walilo mi jak oszalale, w gardle mialam sucho. Mezczyzna zza biurka patrzyl na mnie przenikliwie. - Dzien dobry... - odpowiedzial na moje powitanie. - Pani dzis rano otrzymala wezwanie, prawda? Prosze bardzo, moze pani usiadzie... Usiadlam sztywno na krzesle. Wyjal z szuflady jakies papiery, przejrzal je pobieznie. - Moze pani zechce podac mi swoje dane osobiste... Powiedzialam. W zdenerwowaniu podalam mu biezacy rok jako rok swojego urodzenia. - Pani jest bardzo przestraszona... niepotrzebnie! Chodzi mi tylko o kilka informacji... Nie moglam sie opanowac i czulam sama, jak dygoca mi usta. - Prosze sie uspokoic, doprawdy... w ten sposob nie bedzie pani mogla zebrac mysli. Bardzo zalezy mi na tym zeby odpowiadala mi pani rzeczowo i spokojnie. - Chwileczke, dobrze? - poprosilam. Kilka razy odetchnelam gleboko.- Jeszcze sekunde... ja sie zaraz pozbieram...- Prosze bardzo... moze ja zaczne mowic, a pytania i odpowiedzi zostawimy na pozniej? Przez ten czas pani sie bedzie zbierac! - - usmiechnal sie. - - Otoz, sprawa wyglada nastepujaco... - urwal i znowu popatrzyl na mnie badawczo. - Pani sie mnie boi, tak? Obawia sie pani, ze ja tu zatrzymamy, zalozymy kajdanki, wytoczymy sprawe? A ja juz mowilem, ze chodzi mi tylko o pare szczegolow. Zreszta... moze pani poczuje sie lepiej, jezeli i ja podam swoje personalia. Nazywam sie Ligota, pani zna mojego syna, prawda? Ja z kolei znam Marcina. Jestem jego kuratorem i zostalem nim na wlasna prosbe... Czy to wszystko chociaz w pewnym stopniu uspokaja pania? - W pewnym stopniu... - przyznalam silac sie na usmiech. - Nie mam najmniejszego obowiazku mowic pani o tych rzeczach, ale za wszelka cene chce, aby doszla pani do jakiej takiej rownowagi! - Dziekuje panu... - Czy pani wie o tym, ze wczoraj po poludniu Marcin wyszedl z domu i do tej pory nie powrocil? Po tych wszystkich informacjach, ktorych mi udzielil cichym, spokojnym tonem, to pytanie rzucil nieoczekiwanie ostro. W pierwszej chwili jego sens nie dotarl do mnie. - Slucham? Powtorzyl. Zrozumialam.- Nic nie wiem... - odparlam dretwo.- Wczoraj po poludniu wyszedl z domu nie zostawiajac zadnej wiadomosci. W tej chwili szukamy go i kazda informacja, ktora moglaby nam w tym pomoc, jest dla nas niezwykle istotna. Czy pani ma cos do powiedzenia? - Nie. - Nie? Wiec pytam dalej. Kiedy widziala pani Marcina po raz ostatni? - To bylo przed swietami... odprowadzil mnie na dworzec, kiedy wyjezdzalam do swojej babki. - Czy mam to traktowac jako pani przemyslana odpowiedz? - Oczywiscie! - Czy jest cos, co pani chce ukryc, ze rozpoczyna pani rozmowe ze mna od klamstwa? Kazde klamstwo nie tylko pogarsza sprawe Marcina, ale rowniez i pania stawia w kregu pewnych podejrzen... - Nie rozumiem pana... widzialam go ostatni raz na dworcu! - Widziala go pani po raz ostatni na boisku szkolnym- sprostowal. - Tak, slusznie! - przyznalam. - Ja zle rozumialam to pytanie! Ostatni raz rozmawialam z nim na dworcu, a ostatni raz widzialam go na boisku! - Teraz pani widzi, dlaczego zalezy mi na rzeczowych odpowiedziach. Kazda nie przemyslana moze jedynie wprowadzic mnie w blad. Czy pani ma jakies osobiste przypuszczenia, czy pani domysla sie, gdzie obecnie przebywac moze Marcin? - Nie. Nie mam pojecia... - Prosze przedstawic mi w ogolnym zarysie przebieg waszej znajomosci! Przedstawilam. Sluchal wszystkiego nie spuszczajac ze mnie wzroku. - Tak... wiec pani dowiedziala sie prawdy od swojego przyjaciela i wtedy... co pani wtedy zrobila? On Pana zastepuje i on w niebytnosci Pana zwykl sam przyjmowac i zabawiac gosci (Daleki krewny panski i przyjaciel domu). Widzac goscia, na folwark dazyl po kryjomu (Bo nie mogl wyjsc spotykac w tkackim pudermanie); Wdzial wiec, jak mogl najpredzej, niedzielne ubranie Nagotowane z rana, bo od rana wiedzial, ze u wieczerzy bedzie z mnostwem gosci siedzial. Pan Wojski poznal z dala, rece rozkrzyzowal I z krzykiem podroznego sciskal i calowal; Zaczela sie ta predka, zmieszana rozmowa, W ktorej lat kilku dzieje chciano zamknac w slowa Krotkie i poplatane, w ciag powiesci, pytan, Wykrzyknikow i westchnien, i nowych powitan. Gdy sie pan Wojski dosyc napytal, nabadal, Na samym koncu dzieje tego dnia powiadal. "Dobrze, moj Tadeuszu (bo tak nazywano Mlodzienca, ktory nosil Kosciuszkowskie miano