|
|
|
|
Pensjonat Mielno do plazy 350m
Pensjonat Mielno Galecka Oferta nocleg w pokoju 4 osobowy. Cena 70 os.Obiekt:basen kryty, sauna, wygodne łózko wodne, sprzęt plażowy, barek, bufet, od wody 450m.Pen
Agroturystyka Mielno do plaży 1400m
Agroturystyka Mielno Bulela Proponujemy noclegi 2 os. Cena 120 os.Obiekt:salon piekności, basen kryty, wygodne łózko wodne, wanna z hydromasażem, koc, śniadania, do pl
Hotel Mielno od plaży 200m
Hotel Mielno Łoszewska Polecamy noclegi 3 os. Cena 45 os.Obiekt:place zabaw, baseny, wygodne łózko wodne, radio, prysznic, obiady i śniadania, do morza 500m.Hot
Kwatera prywatna Mielno do plazy 400m
Kwatera prywatna Mielno Czajka Oferujemy wolne noclegi 6 osobowy. Cena 120 os.Obiekt:salon piekności, basen odkryty, lozko dwu osobowe, barek z alkocholem, telewizor
Kwatera prywatna Mielno od plazy 350m
Kwatera prywatna Mielno Goliczewska Oferta pokoje 6 osobowy. Cena 70 os.Obiekt:odnowa spa, grill, 2 łóżka 1 osobowe, prysznic, kuchenka, wyzywienie we własnym zak
Agroturystyka Mielno od plazy 600m
Agroturystyka Mielno Krakowska Posiadamy nocleg 5 os. Cena 60 os.Obiekt:centrum spa, salon piekności, wygodne spanie, koc, parasol plazowy, obiady i kolacje, od wody 1200m
Willa Mielno od wody 400m
Willa Mielno Rolka Polecamy noclegi 2 os. Cena 150 os.Obiekt:salon spa, basen, łózko z dostawka, parasol plazowy, barek, kolacje, do plaży 500m.Willa Rolka - 073
Camping Mielno do morza 150m
Camping Mielno Dybowska Polecamy wolne noclegi 5 os. Cena 50 os.Obiekt:basen kryty, restauracje, dwa łóżka jedno osobowe, barek z alkocholem, telewizor, bufet, do
Kwatera prywatna Mielno od plazy 2km
Kwatera prywatna Mielno Członkowska Posiadamy noclegi 3 os. Cena 120 os.Obiekt:centrum rekreacji, basen, łózko z dostawka, koc, barek z alkocholem, śniadania i ob
Kwatera prywatna Mielno do plazy 1000m
Kwatera prywatna Mielno Krupczyńska Polecamy nocleg 3 os. Cena 75 os.Obiekt:centrum urody, dyskoteka, łóżko łaczone 2 osobowe, telewizor, barek, pełne wyzywieni
| ||
|
|
||
|
Odslaniajac ramiona i labedzia szyje. W takim Litwinka tylko chodzic zwykla z rana, W takim nigdy nie bywa od mezczyzn widziana: Wiec choc swiadka nie miala, zalozyla rece Na piersiach, przydawajac zaslony sukience. Wlos w pukle nie rozwity, lecz w wezelki male Pokrecony, schowany w drobne straczki biale, Dziwnie ozdabial glowe, bo od slonca blasku swiecil sie, jak korona na swietych obrazku. Twarzy nie bylo widac. Zwrocona na pole Szukala kogos okiem, daleko, na dole; Ujrzala, zasmiala sie i klasnela w dlonie, Jak bialy ptak zleciala z parkanu na blonie I wionela ogrodem przez plotki, przez kwiaty, I po desce opartej o sciane komnaty, Nim spostrzegl sie, wleciala przez okno, swiecaca, Nagla, cicha i lekka jak swiatlosc miesiaca. Nocac chwycila suknie, biegla do zwierciadla; Wtem ujrzala mlodzienca i z rak jej wypadla Suknia, a twarz od strachu i dziwu pobladla. Maz chodzil po pokoju, szarpiac wlosy na glowie obiema rekami. - Na pokaz, na pokaz... - pomrukiwal. - Co? Na pokaz...? Czekaj, dlaczego na pokaz? - Coraz bardziej mi sie wydaje, ze to nie dla ciebie i dla mnie ta maskarada, tylko dla kogos innego. Na co on ci kladl nacisk? zeby jezdzic razem do Ziemianskiego i zebys sie wyglupial w samochodzie. Cos robil w lodzi? - Nic, zlozylem zamowienie na tafte. Moglem wyslac poczta, ale kazal mi jechac i poogladac... - No widzisz. A mnie kazali latac na spacery. I robic zakupy. Ktos musial nas widziec... - Zagladal ci kto w zeby na tych spacerach? - Nie wiem. Ale debil mi patrzyl na rece... A za kazdym razem, jak jechalismy do Ziemianskiego, ktos tam sie petal. Raz taksowka z pijakiem, raz facet na motorze... Maz zatrzymal sie przy stole, wypil resztke kawy, popatrzyl na mnie roztargnionym wzrokiem i znow zaczal chodzic. - Owszem, w tym cos jest - przyznal. - Na pokaz, mozliwe, zeby wszyscy mysleli, ze jestesmy w domu. Ale to nie to, to jeszcze nie to... Tys przedtem powiedziala cos waznego i tak mi jakos zaswitalo... Nie pamietasz, co powiedzialas? - Rozmaite rzeczy. Najbardziej mnie niepokoi to, ze ukryli wzajemne powiazania... - Czekaj, czekaj... wlasnie, ze stanowia jedna spolke... Nie, nie to. Ulokowali tu nas zamiast siebie... O, wlasnie! Wladowali tu nas zamiast siebie, podstepnie i pod falszywymi pozorami! Po jaka cholere? Ten dom ma wyleciec w powietrze, czy jak? Nagla jasnosc eksplodowala mi w umysle. Zrobilo mi sie zimno w srodku i cos mnie zaczelo dlawic. - Gdzie jest paczka dla kacyka? - spytalam gwaltownie. Maz zatrzymal sie jak wryty, spojrzal na mnie i znieruchomial z pazurami we wlosach. - Lezy w moim pokoju. Bo co...? - Oni przeciez wiedzieli, ze jej nigdzie nie zaniesiemy, prawda? Zostawimy w domu. A jezeli w tej paczce jest cos... Nie mowie zaraz bomba, ale cos szkodliwego... O rany boskie, czy ja wiem, wydziela cos, promieniuje... W powietrzu powialo przerazliwa zgroza. Maz wyraznie zbladl. - Rad...? - wyszeptal ochryple. Podnioslo mnie z fotela. - Nie wiem. Moze wybuchnie i zmiecie z powierzchni ziemi cala te chalupe albo co... Robi sie takie rzeczy, chlopi podpalaja cale wsie, odszkodowanie, tu jest polisa PZU, moze im chodzi o fikcyjna smierc... Maz odzyskal zdolnosc ruchu. Nie sluchajac dalej moich apokaliptycznych przypuszczen, runal na schody, omal nie wyrywajac drzwi z zawiasow. Rzucilam sie za nim. Wpadlismy do jego pokoju i zastyglismy oparci o biurko, patrzac na lezaca na nim paczke jak na straszliwego, jadowitego gada, chwilowo pograzonego w lekkiej drzemce. Po krotkiej chwili hipnotycznego transu, tknieci nagle ta sama mysla, rownoczesnie pochylilismy sie nad biurkiem, nasluchujac w napieciu. Nic nie bylo slychac, paczka lezala niejako w milczeniu, nie wydajac z siebie zadnych dzwiekow. - Bomba powinna cykac... - wyszeptalam niepewnie. - Ciezkie to jak cholera... - odmruknal maz. Czas jakis trwalismy w bezruchu, bez slowa, byc moze myslac, chociaz nie bylo to takie pewne. Sluszniej byloby mniemac, iz proces myslenia rowniez ulegl w nas zahamowaniu. - Co robimy? - spytalam wreszcie dramatycznym szeptem. - Trzeba sie zastanowic - odszepnal niespokojnie maz. - Chyba musimy to obejrzec... - Rozpakowac...? Kiwnal glowa, tepo wpatrzony w upiorny przedmiot, i dalej trwal w bezruchu. | ||