|
|
|
|
Willa Poddąbie do wody 2km
Willa Poddąbie Łoszewska Oferta pokoje 2 os.
Cena 50 os. Obiekt: centrum urody, grill na posesji, 2 łóżka 1 osobowe, tv, balkon, śniadania, do plaży 1km. Willa Łoszewska - 876876640 Poddąbie ul.Ogrodowa 45 Tematyka:
| ||
|
|
||
|
Tez same widzi sprzety, tez same obicia, Z ktoremi sie zabawiac lubil od powicia; Lecz mniej wielkie, mniej piekne, niz sie dawniej zdaly. I tez same portrety na scianach wisialy. Tu Kosciuszko w czamarce krakowskiej, z oczyma Podniesionymi w niebo, miecz oburacz trzyma; Takim byl, gdy przysiegal na stopniach oltarzow, ze tym mieczem wypedzi z Polski trzech mocarzow Albo sam na nim padnie. Dalej w polskiej szacie Siedzi Rejtan zalosny po wolnosci stracie, W reku trzymna noz, ostrzem zwrocony do lona, A przed nim lezy Fedon i zywot Katona. Dalej Jasinski, mlodzian piekny i posepny, Obok Korsak, towarzysz jego nieodstepny, Stoja na szancach Pragi, na stosach Moskali, Siekac wrogow, a Praga juz sie wkolo pali. Nawet stary stojacy zegar kurantowy W drewnianej szafie poznal u wniscia alkowy I z dziecinna radoscia pociagnal za sznurek, By stary Dabrowskiego uslyszec mazurek. Da mu powanie rk do pocaowania I w skro ucaowawszy, uprzejmie pozdrowi; A cho przez wzgld na goci niewiele z nim mwi, Wida byo z ez, ktre wylotem kontusza Otar prdko, jak kocha pana Tadeusza. W lad gospodarza wszystko ze niwa i z boru, I z k, i z pastwisk razem wracao do dworu. Tu owiec trzoda beczc w ulic si toczy I wznosi chmur pyu; dalej z wolna kroczy Stado cielic tyrolskich z mosinymi dzwonki; Tam konie rce lec ze skoszonej ki; Wszystko biey ku studni, ktrej rami z drzewa Raz wraz skrzypi i napj w koryta rozlewa. Sdzia, cho utrudzony, chocia w gronie goci, Nie uchybi gospodarskiej, wanej powinnoci: Uda si sam ku studni; najlepiej z wieczora Gospodarz widzi, w jakim stanie jest obora; Dozoru tego nigdy sugom nie poruczy.Bo Sdzia wie, e oko paskie konia tuczy. Wojski z wonym Protazym ze wiecami w sieni Stali i rozprawiali, nieco pornieni, Bo w niebytno Wojskiego Wony po kryjomu Kaza stoy z wieczerz powynosi z domu I ustawi co prdzej w porodku zamczyska, Ktrego widne byy pod lasem zwaliska. Po c te przenosiny? Pan Wojski si krzywi I przeprasza Sdziego; Sdzia si zadziwi, Lecz stao si; ju pno i trudno zaradzi, Wola goci przeprosi i w pustki prowadzi. Po drodze Wony cigle Sdziemu tumaczy, Dlaczego urzdzenie paskie przeinaczy: We dworze adna izba nie ma obszernoci Dostatecznej dla tylu, tak szanownych goci; W zamku sie wielka, jeszcze dobrze zachowana, Sklepienie cae - wprawdzie pka jedna ciana, Okna bez szyb, lecz latem nic to nie zawadzi; Blisko piwnic wygodna sucej czeladzi. Tak mwic, na Sdziego mruga; wida z miny | ||